Autor:
Jędrzej 'bukins' BukowskiRedakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

W Szczecinie odbył się już trzeci konwnent z cyklu
Szczecińskich Dni Fantastyki – tym razem w konwencji pirackiej. Przemykając po korytarzach szkoły dało się zauważyć całą masę konwentowiczów poprzebieranych za piratów pokrzykujących w żargonie pirackim na szczurów lądowych. Tu i ówdzie wisiały charakterystyczne flagi z czaszką. Jak wypadła tegoroczna edycja? Muszę przyznać, że przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Yaaarrr!
O ile ostatnie edycje odbywały się tylko jeden dzień, o tyle ta trwała już dwa dni (w sobotę i niedzielę). Tak jak w poprzednich latach, konwent odbywał się w IV Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Szczecinie przy ul. Św. Kingi. Dojazd dla osób przyjezdnych był nieco utrudniony ze względu na odległość szkoły od przystanków PKP i PKS, jednak wystarczyło przejść się kawałek, by wsiąść w odpowiedni tramwaj i dojechać pod sam teren konwentu. Okolica wokół była w miarę bezpieczna i spokojna, natomiast niedaleko znajdowały się sklepy spożywcze. Oprócz tego funkcjonowała pizzeria Marco Polo, która dowoziła na miejsce pizzę o cenie o 20% niższej niż normalnie. Ze względu na zbyt małą pojemność budynku, nocleg zapewniony został w sąsiedniej szkole, oddalonej dosłownie 5 minut drogi spacerkiem od terenu konwentu. Jeśli natomiast ktoś nie miał zamiaru spać, mógł spędzić czas w otwartym 24h na dobę Games Roomie, gdzie ja sam spędziłem sporo czasu.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Po raz pierwszy na
SDF-ie pojawiła się czołówka polskich pisarzy. Swoją obecnością zaszczycili nas kolejno: Jakub Ćwiek, Bartosz Grykowski, Jarosław Grzędowicz, Jacek Komuda oraz Maja Lidia Kossakowska. Zarówno spotkania autorskie jak i prelekcje w ich wykonaniu były niezwykłe ciekawe. Spotkania odbywały się w klasach, a nie na wielkich salach gimnastycznych czy holach, także można było odczuć niejako bliskość fanów z pisarzami. W szczególności chciałbym pogratulować Jakubowi Ćwiekowi za świetną prelekcję o wykorzystaniu sztuki iluzji podczas wojny. Słuchacze dowiedzieli się np. w jaki sposób przeniesiono Kanał Sueski w głąb Afryki. Świetny temat i doskonałe wykonanie.
Oczywiście nie mogło zabraknąć prelekcji i konkursów w klimacie pirackim. Najbardziej znani i krwawi piraci, potwory morskie, w jaki sposób prowadzić sesje marynistyczne czy też wybieranie najgroźniejszego pirata z konwentu - było tego bardzo wiele. Co najważniejsze, nie zabrakło także atrakcji dla tych, którzy wcale tej atmosfery nie łapali. Szczury lądowe mogły zawitać na liczne konkursy, prelekcje czy panele dyskusyjne. Były i takie, które skupiały się na wybranych systemach RPG jak i te bardziej ogólne. Generalnie rzecz biorąc, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Standardem na każdym konwencie jest Games Room, który na
III SDF-ie przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Wszystko za sprawą niesamowitej obsługi, która była w stanie wytłumaczyć zasady większości gier, a nawet jeśli nie, to z pomocą przychodzili inni gracze. A gier była cała masa, bo około siedemdziesiąt! Planszówki dostarczył Rebel i Lacerta, a czasem zdarzało się, że nowe gry dostarczali sami konwentowicze. Słowa uszanowania należą się dwóm osobom, które między innymi obsługiwały Games Room przez cały czas jego otwarcia, czyli bagatela 30 godzin non-stop. Składam ukłony Borysowi 'Halfingowi' Romanko oraz Przemkowi 'Mamutowi' Kolczarkowi. Jeśli kiedyś natraficie na tych panów na innych konwenach, to możecie być pewni, że nie odmówią Wam partyjki w jakąkolwiek grę nawet o 4 nad ranem. Przyznam, że noc tam spędzona była strzałem w dziesiątkę. Należy jeszcze wspomnieć o licznych turniejach w najpopularniejsze gry: w
Neuroshimę Hex,
Jungle Speed czy
Spadamy!, które zgromadziły dużą ilość osób.
Ci, którzy woleli inny sposób spędzenia nocy, mogli wybrać się do klubu w centrum miasta na LARPa - oczywiście w klimatach pirackich. Dojazd był czytelnie wytłumaczony w informatorze i dodatkowo większość konwentowiczów ruszyła w większej grupie, także nie było obaw co do tego, by ktoś mógł się zgubić. Ról do obsadzenia była cała masa, a za samego LARPa odpowiedzialne były jedne z bardziej doświadczonych osób (Marek 'Frimer' Brzeziński oraz Anna 'Ameratstu' Faryńska) jeśli chodzi o organizowanie tego typu zabaw w Szczecinie. Uczestnicy byli strasznie zadowoleni i nie spotkałem się z żadnymi głosami krytyki.
Oczywiście nie mogło zabraknąć bitewniaków, które rozgościły się na całej sali gimnastycznej. Odbył się również turniej w
Magic: the Gathering. Dla fanów Mangi & Anime klub Higashi przygotował sporo atrakcji w postaci prelekcji czy też licznych pokazów anime. Standardem są również konsole na konwentach i turnieje w gry wszelakie. Na
SDF-ie mieliśmy do czynienia z
Tekkenem oraz
Soul Caliburem. Królowały także maty DDR-owe oraz
Singstar.
Na
III Szczecińskie Dni Fantastyki przybyło około 301 osób. Myślę, że ta liczba z roku na rok będzie się powiększać i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł się cieszyć konwentem 3-dniowym. Przyznam, że bawiłem się wybornie i za rok, (a może wcześniej?) napewno odwiedzę kolejny
SDF. Tym bardziej, że cena za tyle atrakcji (15 PLN) jest naprawdę niezbyt wygórowana.
Ocena:
4.5 / 6
Konwent: III Szczecińskie Dni Fantastyki
Od: 13 października 2007
Do: 14 października 2007
Miasto: SzczecinCena: 15 zł
Noclegi: szkoła
Strona www: sdf.szczecin.pl
Waszym zdaniem...