Autor:
Tomasz 'kaduceusz' Pud³oIlustracje: Aleksandra 'Jade Elenne' Wierzchowska
Redakcja: Micha³ 'oddtail' Sporzyñski

Bia³a Podlaska to miasto w pó³nocnej czê¶ci województwa lubelskiego, blisko granicy z Bia³orusi±. Liczy sobie sze¶ædziesi±t tysiêcy mieszkañców i, jak przysta³o na o¶rodek miejski pod mecenatem Radziwi³³ów, z typowo warcholsk± nonszalancj± rozci±ga siê po obu stronach rzeki Krzny. Zawita³em tu w ostatnich dniach lipca z dwóch powodów. Jednym z nich by³a druga edycja miejscowego konwentu wielbicieli fantastyki – Bia³ego Kruka.
O zesz³orocznej, pierwszej edycji s³ysza³em tyle, ¿e siê odby³a i ¿e by³a przyzwoita, choæ nie zgromadzi³a t³umów. Ma³e konwenty mi niestraszne – w tym roku odwiedzi³em Lubelskie Dni Fantastyki i ¶wietnie siê przy tym bawi³em. Zadba³em tedy o darmow± wej¶ciówkê, deklaruj±c dwie prelekcje i dopilnowa³em, by odby³y siê w pasuj±cych mi godzinach. Kontakt z organizatorami by³ bardzo dobry. Wstêpne przejrzenie programu nie zapowiada³o rewelacji, ale znalaz³em kilka ciekawych jego punktów.
Zaloguj siê aby wy³±czyæ tê reklamê
Niewiele by³o zatem znaków na niebie i ziemi, które mog³yby przygotowaæ mnie na nadchodz±c± katastrofê. Gdy w pi±tek po po³udniu zawita³em na terenie konwentowej szko³y od razu zauwa¿y³em jedno – teren du¿y, a ludzi ma³o. Niestety, ten stan rzeczy utrzyma³ siê do koñca konwentu. Ostatecznie drug± edycjê odwiedzi³o oko³o osiemdziesiêciu osób, wliczaj±c organizatorów i twórców programu.
Zwyczajowa formu³a konwentu, jak± znamy z pokrewnych imprez w innych miastach sprawdza siê, gdy liczba uczestników osi±gnie pewn± krytyczn± wielko¶æ. Strzelam, ¿e jakie¶ trzysta osób jest w stanie zape³niæ miejsca dla widowni na prelekcjach, konkursach i spotkaniach z wydawcami. Przy osiemdziesiêciu – po³owa punktów programu nie wystartuje z powodu braku uczestników. Spó¼nialscy zastan± tylko puste sale i, ewentualnie, krótk± informacjê o odwo³aniu prelekcji napisan± kred± na szkolnej tablicy.
Szko³a Bia³ego Kruka by³a du¿a i roz³o¿ona nietypowo, bo w kszta³cie litery
d. Wielka szkoda, ¿e nie mo¿na by³o wykorzystaæ basenu, który akurat oddano do remontu – na pewno by³aby to jaka¶ odmiana w konwentowej monotonii. Skorzystano za to z trawiastego boiska przed budynkiem – odbywaj±ce siê tam walki na piankowe miecze wysysa³y z budynku niemal po³owê uczestników.
Interesuj±ce mnie sobotnie spotkania albo siê nie odby³y, albo zast±piono je czym¶ innym. Najwiêkszym kuriozum by³a zamiana prelekcji o
RPG dla mniej lub bardziej do¶wiadczonych na jakie¶ opowie¶ci o bimbrownictwie. W niedzielê program nie istnia³ ju¿ w ogóle. Panel portali internetowych najpierw zmieni³ zaplanowan± godzinê startu, by potem wszyscy uczestnicy przenie¶li siê do sali konkursowej (na konkurs fandomowy). Powód by³ prosty – stosunek liczby reprezentantów portali do widowni wyniós³ 8:0. Z kolei konkurs na najlepszego MG przeniesiono z godziny dziesi±tej na dwunast± trzydzie¶ci do Games Roomu.
Je¿eli ju¿ o nim mowa – Games Room by³ zaopatrzony nad wyraz s³abo. Ze znanych laikowi pozycji znalaz³y siê tam Gra o Tron oraz Osadnicy z Catanu. Jako osoba przyzwyczajona do tego, ¿e na ka¿dym nowym konwencie odkrywam now± planszówkê, czu³em siê zawiedziony. Nie spodziewa³em siê co prawda sza³u w rodzaju tego z gliwickiego Pionka, ale poziom GR mo¿na porównaæ jedynie z fatalnym pod tym wzglêdem tegorocznym wroc³awskim Coolkonem.
Wracaj±c do programu – tu wybija³ siê pozytywnie blok postapokaliptyczny, niemal w ca³o¶ci przygotowany przez dwie osoby: Mateusza 'Vagantisa' Smêdrê oraz Grzegorza 'Dagentoha' Mazura. Co prawda ich okropne ksywki sprawi³y, ¿e to pi±tkowa prelekcja Matiego zgromadzi³a najwiêksza widowniê (na oko dwadzie¶cia osób), ale nie mo¿na ch³opakom odmówiæ solidnego podej¶cia do sprawy. Blok by³ dobrze oznaczony, sala przygotowana ¶wietnie (zaciemnienie, rozwieszony pod sufitem kamufla¿ i porozrzucane rekwizyty). Jak widaæ
Neuroshima i w Bia³ej stoi mocno.
Je¿eli jednak nie jeste¶ fanem postapokalipsy, có¿ pozostaje, je¿eli nie opijanie w konwentowej knajpce tego smutnego
weekendu w szkole, jak okre¶li³ imprezê jeden z jej uczestników? Szko³a Bia³ego Kruka mie¶ci siê tu¿ obok bialskiego rynku, a od pizzerio-tawerno-knajpki Galeon dzieli j± piêæ minut spacerkiem. Niestety, wieczorami autochtonom zdarza siê obra¿aæ przyjezdnych (mieli¶my jeden drobny incydent), wiêc lokalizacja knajpki nie dzia³a na korzy¶æ konwentu – zw³aszcza, ¿e po drodze mieli¶my jej o wiele sympatyczniejsz± konkurentkê – s³ynne bialskie Seven. Tu grali¶my w pi³karzyki i debatowali¶my do pó¼niej nocy.
Co by³o dobrego na Bia³ym Kruku? Na pewno pomocni i niewzruszenie pozytywni organizatorzy – mam tu g³ównie na my¶li koordynatora Micha³a 'Eldariona' Skerczyñskiego. Podoba³a mi siê te¿ konwentowa koszulka z bia³ym krukiem na czarnym tle (niespodzianka!). Mi³ym gestem by³o dodawanie do identyfikatora ksi±¿ki (fantasy autorstwa pewnej czternastolatki), czy dzia³aj±cy na terenie konwentu bufecik. Jeszcze blok postapokaliptyczny i to w zasadzie tyle.
Niedobra by³a za¶ ca³a reszta. Zbyt du¿a szko³a, nie sprzyjaj±ca integracji nielicznych uczestników, niemal nieistniej±cy Games Room, modyfikowany na bie¿±co program, a tak¿e sama jego realizacja. Dla przyk³adu - odwiedzi³em Lupinbury, czyli kalambury polegaj±ce na odgadywaniu imion wilków. Pomijaj±c ju¿ abstrakcyjny system losowania, has³a, pomimo jednakowego punktowania, mia³y diametralnie ró¿ne poziomy trudno¶ci. Nieco lepiej by³o na wspomnianym ju¿ konkursie fandomowym. Tak czy owak, nagrody za konkursy zniechêca³y do brania w nich udzia³u, a przecie¿ i tak by³a to ostatnia deska ratunku przez wypraw± do konwentowej knajpy!
Tegorocznego Bia³ego Kruka nie uratowa³o odwo³anie tegorocznego Wizkonu (konwent odbywaj±cy siê jeszcze rok temu w tym samym terminie w oddalonym o nieca³e 30 km Miêdzyrzecu Podlaskim – przypis redakcji). Lokalizacja, brak renomy, wreszcie zupe³nie przeciêtny program – wszystko to z³o¿y³o siê na brak uczestników, to za¶ stawia pod znakiem zapytania sens robienia konwentu w Bia³ej Podlaskiej. Mnie od nudy uratowali znajomi, od niewygód – dom rodzinny mojej lubej.
Ocena:
2 / 6
Waszym zdaniem...